<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Poprawa sama nie przyjdzie">
<author_1="L. H.">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="10">
<date="1954-10-25">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
A więc zaległości nie tylko w zbożu.
— Gdy trzeba było myśleć o zbiorach — mówili nam towarzysze z wydziału politycznego POM były przewodniczący, Michał Piechura (członek partii) nie troszczył się o sprawy spółdzielni. Skrytykowano go na jednej z narad i mocno się obraził. Na przewodniczącego kolektyw powołał kogo innego. Od tego czasu Piechura nie interesuje się spółdzielnią, a nawet rzadko chodzi do pracy. W sierpniu nie było przez pół miesiąca, a we wrześniu zaledwie parę dni popracował. Inni szli w jego ślady. Do sprzętu zboża przystąpiono w opóźnionym terminie, młocka trwa jeszcze. Nie rozpoczęto ani zbioru ziemniaków, ani buraków cukrowych.
W ubiegłych latach (spółdzielnia istnieje czwarty rok) zbiory były dobre, ale tylko na   podziale poprzestawano. Nie pomyślano o dalszym rozwoju wspólnej gospodarki, o rozszerzeniu hodowli bydła i trzody chlewnej. W oborze stoi jedynie 10 mlecznych krów, a w chlewie dwie maciory z niewielkim przychówkiem. Ani jednego tucznika. Mówi się o braku pomieszczenia      dla trzody chlewnej, a w ubiegłym roku, jak nam oświadczył kierownik Pow. Zarządu Rolnictwa Piotrowski, zrezygnowano z kredytu inwestycyjnego. W ubiegłym roku również nie wywiązano się w pełni z obowiązkowych dostaw zboża, mimo, iż plony były lepsze.
O czym to świadczy? Najlepiei wyjaśni nam to opinia jednego spółdzielcy, Gdy nad sytuacją w spółdzielni zastanawialiśmy się wspólnie z Władysławem Horakiem z brygady polowej, ten oświadczył:
Spółdzielnia nasza mogłaby przodować w powiecie i stanąć w rzędzie najlepszych, ale nikt nam nie pomaga, nie radzi. Do nas przychodzi się tylko od czasu do czaau i to wówczas, gdy są poważniejsze akcje.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>